|
Wywiad z Burmistrzem MiG
Bierutów Panem Władysławem Bogusławem Kobiałką na zakończenie I roku V
kadencji samorządowej.
Bierutów INFO: Minął I rok kadencji, a więc
rok zasiadania Pana w fotelu burmistrza Miasta i Gminy Bierutów. W
związku z tym chciałbym, zapytać jak, jako debiutant w tej roli, radził
Pan sobie z wieloma nowymi i trudnymi obowiązkami i jak układały się
stosunki ze współpracownikami oraz z Radą Miejską?
Władysław B. Kobiałka : W związku z
tym, że byłem wcześniej radnym Rady Miejskiej w Bierutowie to współpraca
układa się bardzo dobrze. Pięciu radnych, których już znałem weszło z
poprzedniej kadencji, w tym 4-rech wprowadziłem ze swojego komitetu.
Poza tym wszystkie ważne decyzje konsultuję z radnymi, ponieważ
różnorodność opinii i komentarzy daje szerszy punkt widzenia na wiele
spraw. Ze współpracownikami także są dobre relacje. Wychodzę z
założenia, że z ludźmi trzeba rozmawiać i to jest moją główną dewizą.
Na ulotce wyborczej wydanej po I turze
wyborów zakreślił Pan konkretne horyzonty czasowe dla zrealizowania
określonych zadań inwestycyjnych. Można uznać, że z dwóch zobowiązań,
tj. dokończenie remontu wieży zamkowej i dokończenie budowy gimnazjum
wywiązał się Pan terminowo. Czy może Pan jednak określić na jakim etapie
jest obecnie realizacja takich zadań jak: "gazyfikacja gminy" (horyzont
czasowy - do końca 2009 roku) oraz "budowa sali sportowej" (horyzont -
do końca 2008 roku) i czy założone terminy nie są zagrożone?
Terminy są zagrożone w związku z działaniami
niezależnymi ode mnie ani od sytuacji gminy. Gazyfikację gminy planujemy
zrobić z firmą GenGaz z Poznania, która gazyfikowała Twardogórę,
dociągnęła gaz do Międzyborza i w tej chwili przygotowuje się do
gazyfikacji gminy Dobroszyce. Wszystko w naszym powiecie.
Jednak tamte gminy są zasilane ze zbiorników
gazowych. Natomiast naszą gminę planujemy podłączyć do ujęcia w Bystrem
pod Oleśnicą i poprzez Zawidowice gazociągiem do Bierutowa.
Cały problem leży po stronie PGNiG, które
reglamentuje dostawy i w ten sposób skutecznie blokuje je do GenGazu. W
efekcie między innymi i nasza gmina nie ma możliwości rozwinąć tematu
gazyfikacji. Wczoraj rozmawiałem z dyrektorem GenGazu, który powiedział
mi że jest po rozmowach z PGNiG i jednak zmiana rządu dobrze odbiła się
dla nas, bo jesteśmy już, jak to dyrektor ładnie określił, między
pomarańczowym a zielonym światłem, czyli z czerwonego przesunęliśmy się
do góry.
Ostateczne decyzje zapadną po 15 grudnia.
PGNiG sprzedaje ponad 3 mld m3 gazu rocznie, natomiast GenGaz obsługując
wszystkie swoje inwestycje w Polsce to jest 140 mln m3. Tak, że różnica
jest znaczna. I jeśli tylko dostaną zapewnienie zwiększonych dostaw, to
oznaczać to będzie dla nas początek procesu gazyfikacji.
Infrastrukturę sieci zbuduje GenGaz, a
odbiorcy będą ponosili tylko koszty związane z przyłączem, tj. 480 zł i
licznik 220 zł. Będzie to można rozbić na raty, które będą rozłożone w
rachunkach.
Co do sali sportowej. Na rok 2008 wpisałem
387 tys. na budowę sali gimnastycznej. Tyle samo wpisało Starostwo i
jest to kwota, która jest nam bezpośrednio potrzebna do złożenia wniosku
o środki z Unii Europejskiej.
Mówi się o środkach unijnych na lata 2007 –
2013, natomiast pierwsze wnioski w programu Oświata będzie można
składać dopiero w II kwartale 2008 roku. Tak że to jest przyczyną tego,
że budowa sali przeciągnie się do 2009, względnie początku 2010 roku,
ale będzie zrealizowana ponieważ na to wszystko są pieniądze
rzeczywiste, a nie wirtualne.
Kontynuując temat inwestycji gminnych. W
ostatnich tygodniach Rada Miejska - na Pana wniosek - przyjęła nowy
wieloletni plan inwestycyjny. Proszę powiedzieć jakie są jego główne
założenia i co w najbliższych latach będzie priorytetem, oraz jak
zamierza Pan finansować realizację planowanych inwestycji?
Wieloletni Plan Inwestycyjny jest zbudowany
na twardych podstawach. Wiadomo, że priorytetem dla terenów wiejskich
jest zwodociągowanie jeszcze 5 wsi. To jest dla mnie chora sytuacja, że
w XXI w. mamy jeszcze 5 wiosek bez wody, bo w listopadzie oddaliśmy
wodociąg w Kruszowicach. Ale kwestia 2-3 lat i we wszystkich wioskach
będzie woda.
W Planie ujęliśmy także budowę Sali
widowiskowo – sportowej i już wspomnianej gazyfikacji gminy. Bardzo
ważny jest też dla mnie „Zbiornik Małej Retencji” - pod taką nazwą nasz
bierutowski zalew będzie funkcjonował. Aby pozyskać środki z zewnątrz,
tylko taką nazwę jesteśmy zobligowani przyjąć. Do tego się przymierzymy
i do tej inwestycji planujemy zrobienie projektu. Do tej pory tylko się
mówiło o zbiorniku, a nie ma nawet projektu. Dlatego planujemy w 2009
roku wykonać projekt a następnie przystępujemy do dalszych działań.
Odbudowa rynku, czyli rewitalizacja
substancji mieszkaniowej. Ale żeby do tego dojść musimy zrobić plan
całej rewitalizacji i to jest kwestia 6 do 9 miesięcy, a to dlatego że
trzeba przeprowadzić dokładne rozeznanie w miejscowej społeczności.
Przede wszystkim interesuje mnie jakie jest zapotrzebowanie, gdzie
usytuować
jaki budynek, jaką inwestycję itd.
Główną taką sprawa są także chodniki
miejskie na nowopowstałych osiedlach.
Wszystkie zadania typu infrastruktura
drogowa musimy robić z własnych środków. Dlatego przyjąłem zasadę:
- w pierwszej kolejności będziemy realizować
inwestycje na które uda nam pozyskać środki unijne. Jednocześnie nic nie
stoi na przeszkodzie aby wykonywać zaplanowane zadania na miarę budżetu
gminy. Także ważnym dla mnie jest wyremontowanie murów wieży zamkowej,
bo mamy ładną „czapkę” a „szyja” jest brudna. Dlatego to też jest ważne,
ale tu możemy pozyskać środki tylko z Ministerstwa Kultury.
Kolejną rzeczą, którą podczas kampanii
zobowiązał się Pan uczynić swoim priorytetem po objęciu urzędu
Burmistrza, było pozyskiwanie inwestorów i tworzenie nowych miejsc pracy
w naszym regionie. Proszę powiedzieć co w tym temacie udało się podczas
tego pierwszego roku kadencji osiągnąć i czy w najbliższej przyszłości
możemy spodziewać się jakiegoś istotnego przełomu w tej sprawie?
Na pewno osiągnięciem jest to, że na
listopadowej sesji Rada Miejska wreszcie przyjęła uchwały o wyrażeniu
zgody na sprzedaż działek w obrębie Kijowic i Bierutowa. Jest to 80 ha
naszego skarbu. Na pewno nie będę szedł śladami Sycowa, który stworzył
wałbrzyską podstrefę ekonomiczną i przez dwa lata nie pojawił się żaden
inwestor. Dlatego lepiej znaleźć jest pierwszego inwestora, aby zachęcił
następnych, i dopiero wtedy możemy pokusić się o stworzenie podstrefy.
W tej chwili prowadzę rozmowy z trzema
dużymi inwestorami, ale są to na razie rozmowy może trochę więcej niż
kurtuazyjne. To jest główny zysk mojej tegorocznej kadencji.
Wiele kontrowersji - także na księdze gości
serwisu Bierutów INFO - budzi słynna sprawa długu za nieprawnie
sprzedaną działkę przy drodze do Oleśnicy. Wielu zarzuca Panu nieudolne
rozwiązywanie tego problemu, lub wręcz jego wywołanie. Proszę powiedzieć
kto jest imiennie odpowiedzialny za zaniedbania, które doprowadziły do
tej transakcji, czy zostały wyciągnięte jakieś konsekwencje prawne lub
służbowe oraz jakie ta sprawa implikuje dla Gminy konsekwencje w
najbliższych latach?
W moim oświadczeniu dokładnie to wyjaśniam.
Ja nie jestem sędzią żeby ferować wyroki. Ja opieram się na faktach. Wg
mnie sprawa powinna być rozpatrzona przez sąd, ale skoro prokuratura
umorzyła sprawę ze względu na przedawnienie, a przedawnienie nastąpiło w
2002 roku, tak że nie miałem żadnego wpływu na to. Mnie zabolało kiedy
w drugim dniu urzędowania dostałem wezwanie do zapłaty na kwotę prawie
1,3 mln. zł plus odsetki, które dziennie rosły o prawie 500 zł. Dlatego
dla mnie pierwszym mistrzostwem świata było to, ze udało mi się z
Agencją rozłożyć nie na 5 ale na 10 lat, czyli zamiast 20% płacimy 10%
co roku. W tej chwili przystępuję do kolejnych działań ażeby wpłata 128
tys. była pierwszą i ostatnią wpłatą i jestem przekonany, że tak to
wszystko załatwimy.
Nie ma tu żadnej winy mojej ani mieszkańców
miasta, a my ponosimy konsekwencje. To nie jest tak, że Kobiałka schował
sobie coś do szuflady, bo moje działania skierowania do prokuratury to
było kilka dni urzędowania, tylko powtarzam: sprawa przedawniła się już
w 2002 roku.
Z satysfakcją odnotowałem fakt
błyskawicznej i skutecznej reakcji na post opublikowany w serwisie
Bierutów INFO dotyczący zepsutych zegarów na wieży ratuszowej. Dziś są
one naprawione i przynajmniej nie potęgują już wrażenia popadania wieży
ratuszowej w ponowną ruinę. Ale niestety wieża u coraz większej liczby
osób takie wrażenie wywołuje. Czy w najbliższych latach planowane są
jakiekolwiek działania zmierzające do podniesienia jej estetyki. (zegar
na elewacji północnej znowu nie działa przyp. red.)
Ja nie przewiduję żadnego generalnego
remontu wieży ratuszowej. Ja powtarzałem w kampanii wyborczej i
powtarzam to w dalszym ciągu: mnie interesuje nie jedna kadencja, ale
kilka kadencji. Przykładem jest miasto Oleśnica, gmina Dobroszyce, gmina
Twardogóra, gdzie rządy przez kilka kadencji dają efekty. My jesteśmy
naprawdę zapyziali, jak to moi poprzednicy mówili „jesteśmy Albanią
Dolnego Śląska”, a moim marzeniem, jako Bierutowianina, jest
wyprowadzenie miasta i gminy z marazmu. Ale przy dobrych wiatrach, a
wierzę w nie mimo że nie jestem żeglarzem, jesteśmy w stanie w ciągu
drugiej mojej kadencji, względnie na początku trzeciej – jeśli
oczywiście zostanę wybrany - odbudować wg starych planów ratusz.
Żyjemy w dosyć małej społeczności i jak to
zwykle w takich społecznościach bywa wiele informacji rozprzestrzenia
się poza oficjalnymi kanałami - w tak zwanym "drugim obiegu" - często
zresztą przybierając przy tym kłamliwą lub też groteskową formę. W
związku z tym, by uciąć łańcuch różnych domysłów i spekulacji, chciałbym
Pana poprosić o poruszenie dwóch kwestii, które kilkanaście tygodni temu
były newsem w drugim obiegu. Chodzi mianowicie o Pana niedawny urlop
zdrowotny i jego przyczyny, oraz o pracę Pana zastępcy Andrzeja
Czechowskiego w Szkole Podstawowej.
Nie był to urlop zdrowotny tylko stricte
wypoczynkowy, który podpisał mi Przewodniczący Rady Miejskiej, bo moje
urlopy podpisuje Przewodniczący.
Natomiast sytuacja mojego zastępcy Andrzeja
Czechowskiego to były 2 miesiące po 2 godziny nauki w Szkole
Podstawowej, które zresztą rozliczył 11 dniami urlopu, bo urlop można
rozliczać godzinowo.
Jest to związane tylko z tym że 2 miesiące
tej pracy pozwoliło Panu Czechowskiemu, tak jak każdemu innemu
nauczycielowi, nabyć prawa emerytalne, które osiągnie z końcem tego
roku.
Jako pracodawca, a tym bardziej jako
człowiek nie mogłem mu zabronić rzeczy, która wpłynie na resztę jego
życia. W tej chwili jest zastępcą, ale nie wiadomo jak będzie za 3
lata, po następnych wyborach. Jeśli Kobiałka wygra wybory, a jestem
przekonany że wygram, to Czechowski ma wielkie szanse żeby być dalej
moim zastępcą, bo jako pracownik merytoryczny jest świetny. Ja nie
chciałbym mieć zastępcy takiego, na którym nie mogę polegać i który mi
nic nie pomoże w mojej pracy. Wg ustawy burmistrz dba o budżet,
natomiast robotę stricte papierkową robi sekretarz i zastępca
burmistrza. Ja z jego pracy jestem bardzo zadowolony, ale powtarzam, że
związane to było tylko z jego przyszłością. Nie wyobrażam sobie
sytuacji, w której zabroniłbym – obojętnie komu z moich pracowników –
popracować gdzieś przez miesiąc lub dwa żeby nabyć prawa emerytalne.
Byłoby to wręcz nieludzkie.
W każdej z dotychczasowych kampanii
wyborczych kandydaci na burmistrza deklarowali nową politykę personalną
w Urzędzie Miasta i Gminy. Jednakże później okazywało się, że przepisy
prawa w znacznej mierze ograniczają burmistrzowi swobodę w dobieraniu
współpracowników i kreowaniu nowej polityki. Pan trafił na okres, w
którym do takiej, oczekiwanej przez społeczeństwo, pokoleniowej i
jakościowej zmiany mogło dojść w dużym zakresie z przyczyn naturalnych
tzn. wejścia niektórych pracowników w wiek emerytalny czy też ich
rezygnacji . W ciągu ostatniego roku w Urzędzie na 3 kluczowych
stanowiskach pojawiły się nowe osoby, tj. Pani Iwona Wiśniewska -
Kocjan, oraz Panowie Grzegorz Marciniak i Robert Kropielnicki. Czy ich
zatrudnienie to efekt deklarowanej przez Pana w kampanii polityki
kadrowej, opartej na konkursach kompetencyjnych, czy też - jak sądzą
niektórzy - jest to obsadzanie stanowisk zaufanymi osobami z
najbliższego, jeszcze przedwyborczego otoczenia?
Pani Wiśniewska – Kocjan pracuje w
zastępstwie, w biurze obsługi Rady Miejskiej. Ma umowę na czas
określony. Natomiast ci panowie i jeszcze 2 panie które zostały
przyjęte do księgowości, składali dokumenty
na dane stanowisko. Było to na zasadzie ofert i wszyscy musieli wypełnić
najpierw testy, po których przeprowadzono rozmowy z kandydatami. Cały
proces kwalifikacyjny przeprowadziła komisja złożona z trzech
pracowników. Wybrano wg mnie najlepszych.
Pragnę dodać, że 18 stycznia z Urzędem, w
związku z nabyciem praw emerytalnych, żegna się Pani Skarbnik i Pani
Sekretarz. Także w księgowości będą następowały kolejne zmiany. W
okresie 1,5 roku jest bardzo duża zmiana w obsadzie personalnej Urzędu.
Będą to wszystko osoby młode, nieraz bardzo
młode, ale z pełnymi kompetencjami, ponieważ nie wyobrażam sobie żeby
praca urzędników była nierzetelna, żeby nie znali podstawowych zasad
funkcjonowania Urzędu i swojego stanowiska pracy. Takie zachowania
rzutują na moją osobę, jako pracodawcę. Dlatego: kompetencje,
kompetencje, kompetencje. Jeśli ktoś mi mówi znajomości, to proszę jak
mogę kogoś nie znać, jeśli mieszkam w Bierutowie od urodzenia - 1958 r.
Tematem, który od wielu już lat wzbudza
powszechne zainteresowanie mieszkańców Gminy jest stopień
wykorzystywania środków UE - najpierw z funduszy przedakcesyjnych, a po
akcesji z funduszy strukturalnych.
Pomimo wielu szumnych zapowiedzi
poprzednich burmistrzów, dopiero pod koniec zeszłej kadencji udało się
sfinansować pierwszą inwestycję z tych funduszy, tj. remont ulic Wodnej
i Witosa. W porównaniu do naszych najbliższych sąsiadów jest to jednak
wynik bardzo słaby.
Wiadomo również, że w unijnej
perspektywie budżetowej na lata 2007-2013 Polska ma zagwarantowane
potężne środki, które miejmy nadzieję umiejętnie wykorzysta. Pytanie
brzmi: czy również gmina Bierutów zdoła coś z tego „uszczknąć”, czy
zostały podjęte jakiekolwiek działania przygotowawcze lub chociażby
koncepcyjne po to, by z tej szansy skorzystać? Czy ktoś w Urzędzie
takie prace koordynuje i czy wreszcie organizacyjnie, oraz przede
wszystkim kompetencyjnie jesteśmy przygotowani do aplikowania po takie
środki? Przypomnijmy że był to również jeden z Pana priorytetów w
kampanii.
Tak. Będziemy składali wnioski o środki
unijne, ale jak powiedziałem to już nie są lata 2007 -2013, bo pierwsze
wnioski będzie można składać dopiero w II kwartale 2008 roku. My
jesteśmy w trochę złej sytuacji. W/g GUS-u na koniec grudnia 2005 roku
przekroczyliśmy jako miasto 5.000 mieszkańców, a mamy mniej niż 10.000
mieszkańców, więc nie możemy czerpać na miasto ze środków programów
rozwoju obszarów wiejskich tak, jak np. Gmina Międzybórz. Tam miasto ma
mniej niż 5000 mieszkańców.
Natomiast na rewitalizację miasta nie możemy
czerpać ze środków - tak jak inne gminy na Dolnym Śląsku, które mają
więcej niż 10.000 mieszkańców (czytaj Syców). Im jest łatwiej, bo my do
każdej substancji mieszkaniowej będziemy musieli składać osobny wniosek.
Ale żeby ruszyć miasto musieliśmy najpierw
uaktualnić strategię rozwoju gminy. Po drugie musimy zrobić LPR czyli
Lokalny Plan Rozwoju. Musimy zrobić studium, o którym mówiłem, a które
potrwa kilka miesięcy.
Natomiast jesteśmy przygotowani do składania
wniosków o refundację nakładów poniesionych na rozbudowę gimnazjum,
czyli kwoty ok. 3,5 mln., które wydaliśmy w roku 2007. Powinniśmy dostać
ok. 1,5 do 2 mln. zł, więc będzie to duży zastrzyk pieniędzy. W II
kwartale będziemy składali - z tego samego programu czyli Oświata -
wniosek na budowę sali sportowej .
W kolejności będziemy wnioskowali na place
zabaw na tereny wiejskie. Mamy w budżecie zapisaną kwotę prawie 200 tys.
zł na wszystkie 16 sołectw i refundacja ponad 100 tys. pozwoli nam na
zakup placów zabaw dla miasta, żeby już nie wydawać z budżetu.
Jeszcze dwie drogi z programu rozwoju
obszarów wiejskich. Będą to drogi gminne: w Wabienicach od kościoła do
szkoły – tam potrzebny jest generalny remont. Także generalny remont
potrzebny jest drogi za parkiem na Karwińcu, od parku do zakładu „ANNA”
Miasto, ulice, chodniki – to wszystko będzie
robione ze środków naszych, ale powtarzam że mamy 80 ha, które planuję
sprzedać. Także sprzedaż działek pomiędzy ulicami Solnicką i Wodną,
które także przyniosą niemałe wpływy do budżetu.
W pierwszej kolejności chodnik na zasadach
współfinansowania ze Starostwem przy ulicy Słowackiego, ulica
Rzemieślnicza i cały chodnik na ulicy Kolejowej
W Urzędzie prace te koordynuje Pan Robert
Kropielnicki, natomiast nie mamy pracownika do stricte pozyskiwania
środków unijnych, bo po pierwsze to musi być zespół pracowników - tak
jest wszędzie np. we Wrocławiu jest to 11 osób, ale tam jest budżet 3
mld zł więc warto im zatrudniać takie osoby. W Starostwie Powiatowym są
to 4 osoby, ponieważ jedna osoba nie jest w stanie śledzić wszystkich
tematów, i księgowość i sprawy związane z inwestycjami. Zresztą
zatrudnienie daje większe koszty utrzymania Urzędu i w perspektywie
złożenia 2 – 3 wniosków w ciągu roku, to co później ten pracownik będzie
robił?
Dlatego wg mnie, lepsze jest wprowadzeni
firmy która zrobi to perfekcyjnie, bo nie mamy czasu na eksperymenty.
Musimy złożyć w pierwszym terminie i wszystko musi być zrobione „od A do
Z” żeby jak najszybciej otrzymać zwrot środków.
Kolejne pytanie rozpocznę od cytatu z forum
serwisu bierutowplus.pl. Otóż użytkownik cristoforo określający się jako
sympatyk gminy Bierutów (imię i nazwisko na liście użytkowników forum)
napisał tak: "to co mogą znaleźć na waszej oficjalnej stronie robi
wam po prostu antyreklamę. Strona bardzo źle (żeby nie powiedzieć
tragicznie) skomponowana graficznie, nieaktualizowana, pełna pustych
linków i zupełnie nieprzydatnych informacji. (...) W obecnym czasie
jeśli jakieś miasto nie ma profesjonalnego serwisu internetowego, to po
prostu dla inwestorów, czy nawet zwykłych gości nie istnieje"
Proszę powiedzieć, czy widzi Pan potrzebę przekształcenia obecnego
serwisu w nowoczesny interaktywny system komunikowania się z
mieszkańcami gminy i stanowiący dla nich, a także dla gości główne
źródło ważnych informacji o gminie. Kiedy serwis stanie się źródłem
urzędowych formularzy czy też przewodników jak skutecznie załatwić w
Urzędzie swoje sprawy? Czy Urząd jest organizacyjnie i technicznie
przygotowany, żeby ewoluować właśnie w taką - maksymalnie użyteczną dla
petentów- stronę?
Sprawa strony internetowej boli mnie, ale
nie jest to do zrobienia z dnia na dzień. Przygotowanie musi być
fachowe. W tej chwili jedna firma wprowadziła system w Dobroszycach jako
komputeryzacja i wszystkie oprogramowania. Wchodzi w Starostwo Powiatowe
i w momencie funkcjonowania w Starostwie my także się przykładamy jako
programu etc etc. Żeby w przyszłości można było funkcjonować w powiecie
na jednym systemie .
Natomiast strona internetowa to też jest
przygotowanie kilkumiesięczne, więc też musi to być zrobione
profesjonalnie, bo półśrodkami posługiwali się moi poprzednicy i mamy to
co mamy. Jeśli bierzemy się za coś, to musimy to zrobić „od A do Z”.
Profesjonalnie. Nie stać nas na chałturę bo jak to mówi przysłowie
„tanie mięso psy jedzą”. Przykładem są zegary na wieży ratuszowej. Nie
wytrzymują czasu, bo one zamiast funkcjonować dziesiątki lat, po trzech
latach już się zaczęły psuć.
Dlatego ja widzę taką potrzebę, idziemy w
tym kierunku, ale proszę dać mi jeszcze kilka miesięcy bo jest to sprawa
wymagająca dosyć długiego czasu i fachowości.
Co do Urzędu. Pierwszym moim działaniem jest
przeniesienie Wydziału Spraw Obywatelskich, czyli dowodów, wszystkich
aktów - małżeństwa, zgonów itp. To biuro będzie na parterze, aby
mieszkańcy nie musieli wchodzić po tych stromych schodach, a nie stać
nas aby zamontować windę czy schodołaz.
Dlatego technicznie wyprowadzam z
pomieszczeń na dole innych pracowników a dowody sprowadzam na dół, żeby
na dole było to co jest najważniejsze: podatki, dowody, kasa, sprawy
inwestycji. Jest to pierwsze działanie.
Boli mnie jeszcze także sytuacja w budynku
B. Tam są jeszcze bardziej strome schody, ale na chwilę obecną nie mamy
technicznej możliwości wprowadzenia tam żadnych zmian. I tak jak
powiedziałem, lata przyszłe to jest wybudowanie wreszcie funkcjonalnego
budynku przy wieży ratuszowej
Jak Pan ocenia obecny stan bezpieczeństwa w
Gminie Bierutów? Jak układa się współpraca z policją i czy wg Pana oceny
planowane w niedługim czasie otwarcie dużej dyskoteki w budynkach byłej
cukrowni będzie miało wpływ na poziom bezpieczeństwa mieszkańców
Bierutowa?
Za mojej kadencji, a jestem już rok
burmistrzem, jest to już drugi komendant. Współpraca układa się bardzo
dobrze. Zresztą w celu podniesienia bezpieczeństwa mieszkańców, w
projekcie budżetu na rok 2008 przeznaczyłem 45 tys. na zakup samochodu
dla naszej policji.
Druga sprawa. Wracamy do patroli pieszych,
które zdały egzamin. Byliśmy w trochę złej sytuacji, ponieważ przez
kilka miesięcy brakowało 4 policjantów. Były wakaty. Jednak w chwili
obecnej komendant posiada do dyspozycji pełną obsadę, czyli 16
policjantów plus komendant i tak jak powiedziałem, wracamy do tego żeby
policjanci byli widoczni w mieście.
Samochód jest potrzebny do wyjazdów w teren,
natomiast w mieście muszą być patrole piesze, tak jak były za
poprzedniego komendanta.
Sprawa dyskoteki. Wg moich najświeższych
informacji na więcej niż 50% jest pewne że dyskoteki nie będzie w
Bierutowie. Tak że na chwilę obecną ja nie zawracam sobie głowy
bezpieczeństwem, bo nikt z nas nie wie co będzie jak powstanie, ale ja
powtarzam: wg mnie nie powstanie.
Jak Pan ocenia obecny mechanizm
finansowania rozwoju gminnego sportu oraz jakie są Pana plany odnośnie
jego funkcjonowania i organizacji w przyszłości. A przy okazji pytanie
o szanse skorzystania z zapowiadanego przez nowego premiera programu
"2012 boisk na Euro 2012"?
Z programem premiera ja na razie nie będę
polemizował ani dyskutował, bo są to szumne zapowiedzi i nie wiadomo jak
się skończą. Natomiast z programu „Blisko boisko” z Ministerstwa Sportu,
który jest bardziej aktualny planuję, po zakończeniu wszelkich prac
związanych z rozbudową gimnazjum, złożyć wniosek na budowę boiska
wielofunkcyjnego, gdzie refundacja jest 50%. Koszt zrobienia takiego
boiska jest w granicach 500 tys. zł. Dlatego tu się znowu pokazują
środki własne które trzeba mieć, a później mieć refundację 50%.
Po zakończeniu prac budowlanych przy budowie
sali widowiskowo- sportowej, przy Szkole Podstawowej planujemy zrobić
boisko do piłki nożnej. Również z programu „Blisko boisko”, gdzie na
boisko z trawą piłkarską 5 – centymetrową jest refundacja 75%.
A więc będziemy mieli 2 boiska ze sztuczną
nawierzchnią w Bierutowie.
Wiadomo również, że jako członek zarządu
Widawy Bierutów kładę duży nacisk na sport w mieście, ale także na sport
w gminie. Jak wiadomo mamy też 2 drużyny w klasie B tj. Zbytowa i
Solniki Małe. Solniki Małe mają zresztą szanse na awans do klasy A.
My cały czas walczymy o "Okręgówkę" i jestem
pewien że wreszcie wejdziemy.
Nakłady na sport wzrastają, jednak ciągle są
to małe pieniądze, ale na więcej, na chwilę obecną, nas nie stać.
Czy w ciągu tego roku wydarzyły się rzeczy o
których chciałby Pan poinformować mieszkańców Gminy, a o których nie
było mowy podczas tego wywiadu?
W listopadzie oddaliśmy do użytku wodociąg w
Kruszowicach. Zostaje nam jeszcze 5 wsi, w tym Solniki Wielkie, które
muszą być zasilane poprzez Strzałkową i Gorzesław z ujęcia wody w
Stroni. Tam mamy ogromne źródła wody.
Ze Stroni trzeba będzie przeciągnąć
magistralę do Jemielnej i Wabienic, żeby w Wabienicach zwodociągować
tzw. „Cegielnię”.
Natomiast z Paczkowem jest o tyle problem,
że musi być podłączony do wodociągu w Bierutowie.
Stacja uzdatniania wody w Bierutowie, oddana
z wielką pompą 2 lata temu, okazała się „szyta” tylko na tamten dzień. W
chwili obecnej, po podłączeniu Kruszowic, nie mamy żadnych rezerw. Żeby
podłączyć Paczków musimy najpierw powiększyć stację uzdatniania wody w
Bierutowie.
Musimy także, po sprzedaży działek przy
ulicy Solnickiej, już wiedzieć że tam też będą powstawały mieszkania.
Poza tym jest 80 ha, które planujemy przekształcić w podstrefę
ekonomiczną. To też będzie wielkie zużycie wody. Tak że rozbudowa stacji
jest priorytetem dla mieszkańców miasta, żeby nie okazało się że w lecie
podczas upałów w kranie jest susza. Do tego nie możemy dopuścić.
Południe gminy czyli Posadowice, Sątok,
Radzieszyn.
Do Radzieszyn i Posadowic doprowadzana jest
magistrala przez inwestora Pana Jędrzejczyka. Obowiązkiem gminy będzie
rozbudowanie wodociągu po wioskach.
Tam woda jest ciągnięta z ujęcia w
Miłocicach natomiast do Sątoku woda będzie ciągnięta z ujęcia w
Grędzinie. Inwestor, Pan Piórko, dociągnie nam wodę do granicy wsi my
natomiast będziemy rozprowadzali po wiosce
Ostatnie pytanie dotyczy Pana najbliższych
planów. Jakich działań Burmistrza i wymiernych efektów tych działań
mieszkańcy Gminy Bierutów mogą spodziewać się w najbliższych tygodniach
lub miesiącach?
14 grudnia oddajemy, po 5 latach budowy,
budynek gimnazjum. Szkoła już przejęła środek. W tej chwili odbywa się
już rozstawianie ławek, krzesełek, tablic.
W planach na najbliższe miesiące
przewidziana jest poprawa estetyki w tych dziedzinach na które nas stać
,czyli chodnik przy ulicy Kolejowej, ulica Rzemieślnicza, ulica
Słowackiego.
Musimy się także wziąć za budowę ulic i
chodników na osiedlach przy ulicy Namysłowskiej. Oni mają oświetlenie
ale nie mają ulic.
Na osiedlu tzw. ”Zatorowiu” nie mają
oświetlenia ani ulic, więc w pierwszej kolejności dużą inwestycją będzie
zrobienie oświetlenia, a później trzeba przejść do budowy ulic i
chodników.
To wszystko to jest perspektywa 2 – 4lat, a
na „Zatorowiu” może to potrwać nawet dłużej, bo tam nie ma żadnej
infrastruktury. Nie stać nas żeby wszystko robić na raz. Etapami
jesteśmy w stanie wszystko to zrobić
Dziękuję za udzielenie odpowiedzi. |