Pan
Tadeusz Krupiński urodził się na Kresach 25.03.1913r. w Kołomyi,
w rodzinie ziemiańskiej. Ojciec był prawnikiem i prowadził
kancelarię notarialną w Chodorowie, matka zajmowała się domem.
Miał czworo rodzeństwa.
Naukę
pobierał w różnych miejscowościach i tak: szkołę podstawową
ukończył we Lwowie, a do gimnazjum uczęszczał w Przemyślanach
na Podolu, we Lwowie (prywatne gimnazjum) i w Kołomyi, gdzie zdał
egzamin dojrzałości. Te zmiany miejscowości wynikały z
charakteru pracy ojca.
W
latach szkolnych był harcerzem i członkiem organizacji piłsudczykowskiej
pod nazwą Legion Polski.
Studia
odbył na Uniwersytecie im. Króla Jana Kazimierza we Lwowie, zakończone
uzyskaniem tytułu magistra prawa. Ponieważ był to jedyny
obywatel Bierutowa (oprócz mgra farmacji p. Kalukiewicza), który
miał ten tytuł, nazywano go powszechnie „pan magister” i
wszyscy wiedzieli o kogo chodzi.
Po
ukończeniu studiów rozpoczął pracę w kancelarii swego ojca,
jako aplikant notarialny.
Rodzice
przenoszą się do miejscowości Nozdrzec w powiecie dynowskim koło
Przeworska. Tu kupują mały młyn wodny oraz zakładają sad.
Praca
w notariacie oraz dochody z młyna i sadu są podstawą
egzystencji rodziny.
W
maju 1940 r. P. Krupiński zostaje aresztowany przez Gestapo.
Został zadenuncjowany przez żonę hrabiego Skrzyńskiego z
pochodzenia Austriaczkę, która współpracowała z nazistami w
ramach tzw. V kolumny.
Hr.
Skrzyński miał w Nozdrzcu swoją rodową rezydencję (pałac
Skrzyńskich).
Wraz
z innymi aresztowanymi Polakami, Żydami, Ukraińcami (przeważnie
inteligenci) zostaje osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu,
a następnie Gussen.
Gehenna
obozowa p. Tadeusza trwała 5 długich lat. (opiszę ją w najbliższym
numerze „Kwartalnika Oleśnickiego”. Bohater nasz swoje przeżycia
w tych obozach kaźni przedstawił w obszernym pamiętniku (119
str. maszynopisu w posiadaniu autora, ksero u p. A. Woźniaka –
nauczyciela Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Bierutowie).
Po
kapitulacji III Rzeszy p. Tadeusz Krupiński przez Austrię i
Czeskie Budziejowice dociera do swych rodzinnych stron.
Następnie
udaje się na tzw. Ziemie Odzyskane i trafia do Środy Śląskiej, gdzie pracuje w starostwie.
1
marca 1946 r. W Oleśnicy od Pełnomocnika Rządu, pełniącego
obowiązki Starosty, Piotra Gracza p. Krupiński otrzymuje
nominację na stanowisko burmistrza Bierutowa i furmanką powożoną
przez Niemca, a zaprzysiężoną w „unrowskie” konie, jedzie
do Bierutowa.
Funkcję
burmistrza przejmuje od pierwszego administratora miasta Bierutowa
p. Romana Wawrzesińskiego – osadnika z Kielecczyzny, który tę
funkcję pełnił zaledwie 3 miesiące (dlatego w tytule napisałem
„w zasadzie”)
Jemu
to Komendantura Rosyjska Miasta przekazała zarządzanie
zniszczonym, splądrowanym i w poważnym stopniu spalonym miastem.
Pan
Tadeusz Zamieszkał w przydzielonym mu przez starostę mieszkaniu
przy ul. Ceglanej 1, gdzie mieszka do dziś.
Trzy
lata burmistrzowania w powojennym Bierutowie to wielkie zmagania
najpierw z rosyjską komendanturą, a potem z problemami
zrujnowanego miasta, w którym trzeba było budować całą
infrastrukturę instytucjonalną i techniczną od podstaw.
Z
jednej strony trzeba było zapewnić autochtonom oraz osadnikom
mieszkania, szkoły, służbę zdrowia, światło, wodę itp. A z
drugiej strony walczyć z plagą szabrownictwa, jakie się
przelewało przez Ziemie Odzyskane i wandalizmem Rosjan. Trzeba też
było zorganizować repatriację Niemców.
W
1949 r. p. Tadeusz Krupiński zostaje zwolniony, na własną prośbę,
z funkcji burmistrza i zostaje zatrudniony przez dyrektora
Technikum Rolniczego w Bierutowie p. pułkownika WP i lekarza
weterynarii J.Szmurło, w charakterze nauczyciela i wychowawcy w
internacie. W charakterze nauczyciela szkoły średniej pracował
3 lata.
Następnie
przez kilka lat pracuje w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w
Oleśnicy i w Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni
„Samopomoc Chłopska” również w Oleśnicy.
Znów
wraca do Bierutowa. Zostaje powołany na stanowisko kierownika
Domu Kultury. W pracy tej dał się poznać jako człowiek niezwykłej
żywotności, urodzony społecznik, inicjator bardzo bogatej
oferty zajęć w domu kultury (szachy, warcaby, ping-pong, kółka
teatralne, baletowe). Dom kultury tętni życiem od rana do
wieczora. Powołuje do życia Społeczne Ognisko Muzyczne z jego długoletnim
kierownikiem p. Gerlachem.
Dzięki
usilnym zabiegom doprowadzono do kapitalnego remontu i rozbudowy
sali widowiskowej Bierutowskiego Domu Kultury, później
zdewastowanego przez nieodpowiedzialne decyzje. Dziś nie ma śladu
po tej, jakże potrzebnej, budowli w Bierutowie. A szkoda.
Pan
T.Krupiński to wielki hobbysta ping-ponga (grał specjalną
rakietką – zwykłą okrągłą deseczką) szachów,
filatelistyki. Tym ostatnim pasjom był wierny jeszcze do
niedawna.
Doczekał
się 4 dzieci; z tego Małgorzata Grabowska jest lekarzem
internistą w Sycowie, a Tadeusz lekarzem weterynarii w Bierutowie.
MA wnuki i prawnuki.
Obecnie
liczy sobie 92 lata.
Pan
T.Krupiński jest ciągle z nami, nie ma już tylko jego żony,
jego syna Wojtka i pięknego sadu, który zasadził wokół domu.
W
tym miejscu stoją dziś piękne wille.
Zygmunt
Fedyk