Pan
Kazimierz Oleniecki urodził się 28V1930 r. w Dawidowie k. Lwowa
z rodziców matki Józefy z domu Śliwka, ojca Józefa
Olenieckiego - rolników. Ponadto ojciec trudnił się szewstwem
(szył wówczas bardzo drogie tzw. oficerki).
Kazimierz
do szkoły podstawowej uczęszczał w Dawidowie. Szkoła ta nosiła
nazwę im. Jana III Sobieskiego.
W
roku 1942 NKWD aresztowało ojca pana Kazimierza i wywiozło go do
łagru w Workucie, gdzie był więziony w nieludzkich warunkach
przez 11 lat.
Rodzina
musiał się ukrywać.
Kazik
mieszkał we Lwowie u wuja Andrzeja Śliwki i pod tym nazwiskiem
rozpoczął naukę w szkole średniej.
Matka z młodszym synem Franciszkiem musiała się ukrywać przed
Ukraińcami i Rosjanami.
Żona
p. Kazimierza pokazała mi niezwykłe świadectwa szkolne swego męża.
Są to świadectwa z różnych szkół w trzech językach:
polskim, rosyjskim i niemieckim.
W
roku 1946 w ramach repatriacji matka z dwoma synami, ze swymi
rodzicami i krewnymi przyjechali na tzw. Ziemie Odzyskane najpierw
do Oleśnicy (ul. Chopina), następnie do Bukowia (obecnie wieś w
powiecie namysłowskim), wreszcie do Bierutowa, gdzie otrzymali część
gospodarstwa rolnego przy ul. Namysłowskiej.
Pan
Kazimierz Oleniecki uczęszczał przez krótki okres czasu do
Liceum Ogólnokształcącego w Oleśnicy, a następnie przeniósł
się do Męskiego Gimnazjum Rolniczego w Bierutowie, którego
dyrektorem był pułkownik Wojska Polskiego p. Szmurło z zawodu
lekarz weterynarii.
W
roku 1951 Kazimierz Oleniecki zdaje maturę i zostaje wysłany do
Państwowych Gospodarstw Rolnych w celu odbycia praktyki. Następnie
pracuje w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Bierutowie.
W
tym roku zostaje wysłany na kurs agronomów w Warszawie i po jego
ukończeniu pracuje w gminie jako starszy agronom.
W
roku 1952 żeni się z Leokadią z domu Kapuśniak. Mają trójkę
dzieci: Izabelę, Małgorzatę, Marię.
Cały
czas trwają poszukiwania ojca - poprzez PCK, Genewskie Biuro d/s
Zaginionych, centralne władze rządowe i wojskowe.
Daremnie.
Utrzymanie
rodziny spoczywa na matce i Kaziku. Najtrudniejsze jednak chwile w
życiu tej rodziny to święta bez ojca.
Po
zwolnieniu z łagru w Workucie ojciec pana Kazimierza przyjeżdża
do Lwowa, do rodziny. Nie ma jej tam. Pan Józef też wszystkimi
sposobami pragnie odszukać swoich najbliższych. Wreszcie
dowiaduje się, że rodzina przebywa w Bierutowie. Rozpoczyna się
radosna i pełna nadziei na rychłe spotkanie korespondencja.
Ojciec
przyjeżdża do Wrocławia, gdzie czeka na niego pierworodny syn
Kazimierz.
Z
tego momentu życia żona p. Kazimierza zapamiętała, że jej treść
zobaczywszy sklep z pieczywem krzyknął: “Kazik bułki są”.
Jakież to wymowne.
Pan
Kazimierz podejmuje studia zaoczne w Wyższej Szkole Rolniczej we
Wrocławiu i w 1960 r. kończy tę uczelnie z tytułem inżynierskim.
Pracuje
w Technikum Rolniczym w Bierutowie najpierw jako wychowawca w
internacie, później jako nauczyciel przedmiotów zawodowych, a
następnie aż do śmierci jako nauczyciel chemii.
Pan
Kazimierz potrafił tym trudnym przedmiotem zainteresować uczniów
do tego stopnia, że wielu z nich wybierało jako kierunek studiów
właśnie chemię. Nosił się też, już w tedy profesor
Oleniecki z zamiarem opublikowania konspektów lekcyjnych z tego
przedmiotu i napisania autorskiego programu.
Drugą
wielka pasja Pana Kazimierza była muzyka. Był on obdarzony
niezwykłym słuchem muzycznym. Częściowo kształcił go w
szkole muzycznej, częściowo u prywatnego nauczyciela, ale najwięcej
zawdzięczał odniesienia tak wielu sukcesów w tej dziedzinie własnej
inwencji, pracowitości i samokształceniu. Odtąd Kazik “nie
rozstawał się” z akordeonem, który z niemałym trudem kupił
mu ojciec.
Muzykowanie
było nieodzownym elementem domowych uroczystości, towarzyskich
spotkań, szkolnych
imprez, obozów harcerskich.
Z
kolegami (Jerzy Wojtkowiak, Tadeusz Lipiński, p. Sokołowski i z
trzema muzykami Opery Wrocławskiej) założył zespół muzyczny.
Grali na zabawach, weselach w celach zarobkowych, ale nie tylko.
Oni sie tam muzycznie realizowali.
Może
to zabrzmi zbyt patetycznie ale dziełem życia p. Olenieckiego był
Zespół Pieśni i Tańca przy Technikum Rolniczym w Bierutowie.
Zaczęło się od chóru po p.Mańkowskim.
Chór
pod dyrekcją p. Kazimierza zdobywa coraz większy rozgłos. Zachęcany
przez dyrektora Technikum o którym jeszcze będzie mowa), kolegów,
wizytatorów p. Kazimierz kształci się w zakresie tańca
ludowego i rozszerza program swego zespołu o tańce. Sam układa
choreografię, zabiega o kostiumy. Siarczysty krakowiak i osławiony
“Jedliniok” to perfekcyjnie wykonane przez młodzież
Technikum tańce, które zapadły w pamięci nie tylko
bierutowianom.
Niezwykłego
poparcia p. Kazimierzowi udzielał jego dyrektor mgr inż. Józef
Drozd. To on bywał na próbach, towarzyszył zespołowi podczas
wyjazdów na eliminacje, konkursy, koncerty. Razem z zespołem
cieszył się jego sukcesami. Autobus kupiony na potrzeby zespołu
był jakby ukoronowaniem jego mecenatu.
Zespół
z p. Olenieckim na czele rozsławił Technikum Rolnicze w
Bierutowie nie tylko na Dolnym Śląsku.
Trzecią
pasją prof. Olenieckiego była turystyka. Tym bakcylem zarażał
także swoich wychowanków. Co roku wyjeżdżał na obozy w Bieszczady, nad morze, w Karpaty, Pieniny. Wędrowanie,
poznawanie kraju, a wieczorem nieodłączne śpiewanie przy
akordeonie.
Piszący
ten artykuł miał to szczęście, że i na jego obozach gościł
p. Oleniecki i też rozśpiewywał przy ogniskach setki harcerzy (Jarosławiec,
Gdynia).
Równocześnie
z pracą zawodową p. Kazimierz Oleniecki podejmuje zaoczne studia
w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zakończone
uzyskaniem stopnia magistra pedagogiki szkolnej w 1969 r. Jego
praca magisterska to monografia Technikum Rolniczego w Bierutowie.
Niestety, zaginęła, a szkoda bo byłaby skarbnicą wiedzy o tej
szkole.
Tytuł
profesora szkoły średniej otrzymuje 14 I 1972 r.
Jest
radnym kilku kadencji.
Za
swoja działalność otrzymuje wiele wyróżnień, nagród i
odznaczeń m.in.:
Nagroda
Ministra Oświaty I stopnia,
Złota
Odznaka “Zasłużony dla Województwa Wrocławskiego i Miasta
Wrocławia”,
Zasłużony
Działacz Kultury,
Medal
Komisji Edukacji Narodowej,
Złoty
Krzyż Zasługi,
Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.
Był
też taki trochę niezwykły incydent w życiu rodziny Olenieckich.
Kazik z rodziną nagle decyduje się na wyjazd do Tarnowa. Tam
jest nauczycielem w Technikum Ogrodniczym (uczy chemii) i jest
dyrektorem gospodarstwa szkolnego (sady). Trwało to zaledwie
jeden rok. Pan Kazimierz nie może żyć bez swojej szkoły, bez
swojego zespołu, bez Bierutowa. Wraca, tylko, że już, nie na
ul. Ceglaną ale na ul. Żeromskiego. Jedną z przyczyn powrotu była
choroba mamy.
Od
czasu odejścia z pracy organisty p. Stanisława Olenieckiego z
Bukowia, nie było stałego etatu na tej funkcji. Grali na
organach okazjonalnie panowie Michalak, Ziółkowski, i K.
Oleniecki.
W
latach 1980-1986 organistą kościelnym jest p. prof. Kazimierz
Oleniecki. On też zakłada chór parafialny.
Umiera
nagle podczas grania na mszy św. w dniu 13 III 1986 r.
Pan
Kazimierz Oleniecki był człowiekiem niezwykłym. Przede
wszystkim był doskonałym nauczycielem-wychowawcą. Młodzież go
bardzo lubiła, był dla niej autorytetem a równocześnie
przyjacielem. Zawsze stawał w obronie uczniów, gdy popadali w
jakieś kłopoty. No nie za wszelką cenę. Był świetnym
muzykiem. Każde spotkanie z nim i jego akordeonem było pełne uśmiechu,
radości. Całe swoje życie poświęcił pracy na rzecz innych. Służył
Bogu, kościołowi, ludziom.
Wielkim
zaufaniem i sympatia darzyło go społeczeństwo bierutowskie. To
wszystko co zrobił dla szkoły, uczniów, kolegów, miasta
uwidoczniło się w jego pogrzebie. To nie był zwykły pogrzeb,
to była manifestacja pożegnalna na jaką może zasłużyć tylko
taki człowiek jakim był Pan Profesor Kazimierz Oleniecki.
Na
podstawie relacji żony opracował
Zygmunt
Fedyk