Strona główna

Nieoficjalny i niezależny serwis poświęcony miastu Bierutów

   

Bierutowian portret własny

Autor Zygmunt Fedyk

Irena Mąkosa  - poetka z poczty

 

Pani Irena Mąkosa urodziła się 07.08.1933 r. W Robakowie k. Kórnika (Wielkopolska). Rodzice jej byli rolnikami. Jak o sobie mów: „była dzieckiem wojny”. Deportacje, przeprowadzki, problemy aprowizacyjne – to wszystko wpisało się w jej wojenny życiorys.

Szkołę podstawową ukończyła w Robakowie. Następnie uczyła się wielu zawodów, a mianowicie: krawiectwa, elektroniki, ekonomii. Ostatecznie ukończyła Technikum Elektroniczne w Żmigrodzie.

„Dzieciństwo zmaganiem wojna ubarwiła”.

Przez jakiś czas mieszkali w Rozwadowie, w woj. Rzeszowskim i w dalekim Biłgoraju.

Po ukończeniu technikum rozpoczęła pracę w Urzędzie Pocztowym w Żmigrodzie. W mieście tym wyszła za mąż. Urodziła trójkę dzieci: Elżbietę, Andrzeja i Stefanię.

Mąż zginął tragicznie i od tego czasu musiała sama wychowywać trójkę dzieci i opiekować się matką.

W 1963 r. Przeprowadziła się do Bierutowa i objęła funkcję naczelnika miejscowej poczty. Oprócz tej pracy przez wiele lat pełniła funkcję kuratora sądowego dla nieletnich. Pracą tą była bardzo usatysfakcjonowana, gdyż jak mówi: „mogła pomagać zagubionym dzieciom”.

Poezja w życiu p. Ireny pojawiła się nagle. Było to w czasie jej pobytu w sanatorium „Hajduczek” w Krynicy w 1987 r.

Autorka pisze, że „stało się to jesienną pogodą, gdy złociste liście osiki spadały wprost ramiona zielonych świerków, jodeł, buków”.

Swój pierwszy wiersz rozpoczyna od apostrofy „O Gwiazdo Betlejemska...”, która ma przyświeca autorce, by „przez całe życie mogła prosto iść”.

Wiersze, które powstały w Krynicy noszą charakter wierszy okolicznościowych. Zostały napisane na potrzeby imprez sanatoryjnych. Są w nich zawarte krótkie rysy kadry sanatoryjnej, a więc: dyrektora, lekarza, kucharek, „kaowca” (wówczas zawód organizatora życia kulturalnego w domach wczasowych sanatoriach) itp., opisy przyrody, zachwyt uzdrowiskiem.

„Ta poezja tkwiła gdzieś we mnie i musiałam to wydobyć na światło dzienne” mówi p. Irena. „A może to twarde życie, jakie miałam pobudzało do refleksji, a może to moja dusza romantyczna”.

Jest tych wierszy p. Ireny wiele spisanych w dużym brulionie i na luźnych kartkach od 1987 r. Po dzień dzisiejszy z różną intensywnością. I tak w 1987 r. Powstało 7 wierszy, w 988 r. – 15, w 1989 r. – 13, w 1991 r. – 9.

O czym SA wiersze p. Ireny – poetki z poczty, która w czasie wolnym (a niewiele go miała) lub w czasie bezsennych nocy wyciąga swój brulion i zapisuje.

Poszukuje w swoich utworach uśmiechu, radości, przyjaźni, szczęścia. To ostatnie nawet znajduje.

 Znalazłam Szczęście

 „Bo zatrzymałam się na chwilę

W życiowym rozpędzie i dostrzegłam,

Że małych Radości doznałam niewiele

A sumując je razem stwierdzam:

Że to jest właśnie Szczęście”.

 Najwięcej wierszy jest poświęconych sytuacji społeczno – politycznej naszego kraju w poszczególnych latach.

Jest to rodzaj niepublikowanej dyskusji o trudnych, czasem bulwersujących sprawach trapiących nasz kraj, nas Polaków.

Pani Irena zabiera swoimi wierszami głos w narodowej dyskusji i wypowiada swoje zdanie. Ocena rzeczywistości jest przeważnie negatywna, chociaż jest w niej i szczypta nadziei. Tytuły niektórych tego typu wierszy mówią same za siebie: „Robotnicza dyskusja”, „Emigracja”, „Hasło Solidarność”, „List otwarty”, „Niepotrzebni” (to emeryci), „Kryzys”, „Europa”, „Wybory”.

Nie mając innych możliwości przekazywania swoich myśli, refleksji, swego zdania, swojej oceny rzeczywistości, która nas otacza np. na forum rady, organizacji politycznych czy społecznych, klubu, czyni to w swoich wierszach, w samotności, sama ze sobą.

Krytyka naszej rzeczywistości, naszych narodowych przywar przybiera niekiedy kształt satyrycznej fraszki, aforyzmu.

W wierszach poetki z poczty jest trochę patosu. Pojawia się on wtedy, gdy autorka mówi o Ojczyźnie, Narodzie, Bohaterstwie.

Nie uniknęła autorka też nutki dydaktyzmu, chociaż wiersze nie miały adresata. Nie ma wśród wierszy erotyków, nią ma odniesień do rodziny, do swojej pracy. Dlaczego? Nie wiem. Nie pytałem ze zrozumiałych względów o to autorki.

W wierszach p. Ireny jest wiele odniesień do Boga. Są wiersze – modlitwy do Boga, do Matki Boskiej. Nie SA to jednak osobiste, prywatne modlitwy p. Ireny, ale modlitwy każdego z nas wierzącego w Boga.

Nasza poetka z poczty mówi, że pisanie wierszy pomagało żyć i że przychodziło jej z łatwością. Jest to tez widoczne w tekstach, gdyż nie ma w nich zbyt wiele poprawek, nie ma wersji, brak konsekwencji interpunkcyjnej, wymyka się tez spod kontroli rytm.

Skąd ta poezja u p. Ireny? Zastanawiamy się wspólnie.

A może to szkoła i nauczyciele, a może to szkolne akademie, na których recytowała wiersze, a może to ojciec, od którego „kupiła życiowy wspornik” i który był „wzorem na życie”, a może ze złości wyładowywała swoją energię w wierszach (kiedyś wyładowywała się w grze w siatkówkę).

Dzieciom i wnukom pokazywała swoje wiersze. Wiele ze swoich wierszy p.Irena zna na pamięć i potrafi je zarecytować.

Pani Irena nie miała ambicji zaistnienia jako znaczącej poetki. Jednak pewnego dnia przyszła do mnie, do gminy, ale chyba nie jako do Naczelnika, ale raczej do polonisty, nauczyciela jej dzieci i pokazywała mi swoje wiersze. Wtedy jeszcze nie było ich tak wiele.

Pragnęła jakiejś oceny, aprobaty, zachęty do pisania. Wówczas pobieżnie przeglądałem te wiersze, pewnie pochwaliłem i zachęciłem do dalszego pisania. Było to zapewne kilka ogólnikowych stwierdzeń, frazesów, banałów. Myślę, że p. Irena oczekiwała czegoś więcej. Zawiodłem ją. Dziś, pisząc ten tekst, chcę to również naprawić.

Nigdy nie zabiegała o publikację swoich wierszy. Jeden raz, na jakiś konkurs, wysłał swój wiersz, który został wydrukowany w „Gazecie Robotniczej”.

Nacechowany emocjonalnie o bogatej metaforyce wiersz „Ojcze Święty – Tobie w podzięce” wysyła do Watykanu. Otrzymuje osobiste podziękowanie od Papieża Jana Pawła II.

Kilka słów o technice pisania.

Są wiersze ciągłe i zwrotkowe. Strofy najczęstsze to dystych, ale są i tercyny i kwartyny. Rytm od 8 – zgłoskowego po 15 – zgłoskowy. Rymy przeważnie żeńskie, chociaż są  męskie i asonanse.

W zakłóceniach rytmu widać, że autorce bardziej zależało na doborze słowa (wyrazu) niż na utrzymaniu melodyjności. Obecne są porównania (czasem bardzo zgrabne), epitety, metafory – proste, banalne, ale zdarzają się i bardziej wyszukane np. „emerytura moja pierwszolistopadowa”.

Bierutowska poetka z poczty tak ocenia swoje wiersze:

„Moje wiersze są niemodne

Nieciekawa jest ich treść.

W nich banalne też są słowa

Ale ważny jest w nich sens.

Pisać wszakże ja je muszę

Bo potrzebę taką mam...”

 Zygmunt Fedyk

 W cytatach i teksach dołączonych do artykułu zachowano oryginalną pisownię i interpunkcję autorki. Wielka litera to nie tylko wymóg ortograficzny, ale nacechowane emocjonalnie znaczenie wyrazu.

PS. Może znajdzie się sponsor, który pomoże wydać drukiem wiersze p. Ireny Mąkosy – poetki z poczty (bierutowskiej).

 

12/1989

„Katyń”

Listopadowy dzień

„Ocalała mogiła”

 

Niewinna iskierka, miliony świec

Pochylone głowy oddają cześć

 

Honor, Ojczyzna i Bóg.

 

Czasem spowita w zapomnienie

Biała plamą okryła przewinienie

 

Zsyłki, katorgi i głód.

 

Pół wieku zniewolona była

Kwiat Młodości – utajona mogiła

 

Groźna, bezbronna, bez łez.

 

Synów niewinne głowy stracone

Ojczyzny Matki istnienia skreślone

 

Układy przymierze i zdrada.

 

Białe plamy zalane krwią

Obolałe serca odwetu chcą

 

Przebaczenie – karę wymierzy Bóg

 

Ocalałej od zapomnienia – na Polanie

Zna Krzyża Białego pozostanie

 

Symbol Wiary i Krwi.

 

Urnę Matka przygarnie do serca

W Kolebce ułoży do snu

 

Pamięci, Potomnym na wieki.

 

Na Anioł Pański zagra dzwon

Gromko zwiastując przemocy zgon

 

Zew Ojczyzny i Krwi.

 

 

 

„Kamraci”

 

Złoty i Rubelek – kamratami byli

Ramię przy ramieniu na wojnie walczyli

 

Zawzięty był Złoty – wroga chciał wykurzyć

Do boju szedł Rubel by się w nim zasłużyć

 

Złoty był zadziorny, dzielnie parł do przodu

Walczył on o wolność – Rubel za swabodu

 

Jako dwaj kamraci w zwycięstwo wierzyli

I wspólnego wroga razem zwyciężyli

 

Z jednego pułapu po wojnie ruszyli

Rubel ze Złotówka równo się mierzyli.

 

Złoty i Rubelek – parę udawali

Układy braterskie wspólnie związali.

 

Prym wiedzie Rubelek – zakłada Przymierze

Co Złoty zarobi, to Rubelek bierze

 

Po latach dziesięciu niby Przyjaźń trwała

Rósł w potęgę Rubel – Złotówka malała.

 

Po latach dwudziestu złotówka już licha

Rubel miał przewagę, ona ledwie dycha

 

Sierpem kosi Rubel dorodne kłosy

Słomę kosi Złoty w równiutkie pokosy

 

Po prawie pół wieku – Złotówka zadrżała

Obolałe plecy wnet wyprostowała!

 

Zatrzepotał Orzeł, Reszka kształt zmieniła

O swojej wartości światu oznajmiła!

Obolałe skrzydła, obolałe nogi

Choć buty podarte, założył ostrogi!

 

W Imię Boże ruszył w II Św. Stronę

Choć kapota podarta – założył Koronę

 

 

Zygmunt Fedyk

 

Publikacja przez bierutow.INFO za zgodą autora.


Ksiądz Jan Gabor długoletni proboszcz parafii Bierutów.

mgr inż. Kazimierz Oleniecki  nauczyciel (profesor szkoły średniej), twórca Zespołu Pieśni Tańca Technikum Rolniczego w Bierutowie, organista kościelny.

Ojciec Józef Leszczyński  Oblat Maryi Niepokalanej - Misjonarz

mgr Tadeusz Krupiński pierwszy (w zasadzie) po wyzwoleniu burmistrz Bierutowa

Maria Broczek sprawiedliwa wśród narodów świata

 
cdn