Strona główna

Nieoficjalny i niezależny serwis poświęcony miastu Bierutów

   

Nasz rodak w Kamerunie

Autor: Józef Leszczyński Oblat Maryi Niepokalanej

Wstęp

Od dawna wiele osób zachęca mnie bym spisał wspomnienia z pracy w Kamerunie. Ostatnio nawet moi młodzi muzułmańscy przyjaciele, którzy  często mnie odwiedzają powiedzieli, że szkoda aby dobro, które misjonarze czynią w tym kraju od wielu lat, poszło w zapomnienie. Zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać, czy nie mają racji.

Częściowo opisywałem poszczególne wydarzenia, ponieważ na placówkach gdzie pracowałem, prowadziłem kronikę, którą zostawiłem aby moi następcy kontynuowali historię danej misji. Warunki nie zawsze są, a przynajmniej były, sprzyjające. W dzień najróżnorodniejsze zajęcia a wieczorem lampa naftowa, od której biło gorąco i smród, a do której cisnęły się wszelkie latające stworzenia – wcale nie zachęcały do pisania.

Na srebrny jubileusz pracy polskich oblatów w Kamerunie, który się odbył  w 1995 roku, udało mi się napisać część historii Polskiej Delegatury Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, która zakończyła całkowicie swą działalność w 2000 roku, a już w grudniu 1996 roku została wcielona do Prowincji Kamerun. Ten dokument jest w języku francuskim i wymaga tłumaczenia. Do tej pory, z powodu nawału zajęć nie mogę jej dokończyć. Mam nadzieję, że Pan da mi potrzebny czas. A jeżeli nie, to ktoś inny będzie miał okazję tego dokonać!

Dodam, że kameruńska prowincja Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej ma dwa korzenie: pierwszy to Prowincja Kamerun – Czad założona przez Francuzów  w 1947 roku i drugi, Delegatura Polskiej Prowincji Oblatów w Figuil powstała w 1969.

Niedawno, Pan Fedyk, który prowadzi stronę internetową Bierutowa, podsunął mi myśl abym podzielił się wrażeniami z pracy misyjnej w Kamerunie. Muszę przyznać, że nie wiem jak się do tego zabrać. Co innego jest robić to w małym gronie członków rodziny i przyjaciół, odpowiadając na pytania, a co innego siedzieć przy komputerze i pisać nie widząc ani twarzy, ani reakcji tych, którzy to czytają!

Obecnie wiele rzeczy zatarło się w pamięci, ale spróbuję powoli odtworzyć to, co nieco mocniej się w niej utrwaliło.

Zacząłem historię mojej misji w Kamerunie od daty święceń kapłańskich w 1968 r. Następnie poprzez przygotowanie do wyjazdu: pobyt we Francji i naukę francuskiego, który jest jednym z dwóch oficjalnych języków w Kamerunie. W dalszej części będę się dzielił wrażeniami i przeżyciami z poszczególnych placówek misyjnych. Gdy sobie przypomnę różnego rodzaju „kwiatki” to też postaram się je przekazać! Proszę tylko o cierpliwość, wyrozumiałość i gorącą modlitwę!

Tak dla zachęty, lub reklamy, podaję  jeden z kwiatków, który przypominam sobie w tej  chwili:

Pewnego razu, w jednej wiosce w buszu, egzaminowałem katechumenów do chrztu i jednej starszej kobiecie postawiłem pytanie: „Kto stworzył świat?” A ona, oburzona odpowiedziała: „To ty, ksiądz i nie wiesz, że pytasz o to mnie, starą babę?”

Z najlepszymi pozdrowieniami dla całej ekipy prowadzącej stronę internetową Bierutowa oraz wszystkich internautów, bierutowski rodak z Kamerunu

                                                                              Józef Leszczyński omi

Ngaoundéré 15.04.2005     


Wstęp 1.Przypadek - Wola Boża? 2.Przygotowania do wyjazdu 3.Wyjazd z Polski i pobyt we Francji 4.Alliance Française 5. Kontakty z Polonią francuską 6. Największa podróż mojego życia