|
ROZKRADANIE I DEWASTACJA MIASTA
Przyjeżdżający do Bierutowa jeszcze na przełomie kwietnia i
maja rolnicy osiedlali się na terenie całej gminy, lecz
niespokojna jeszcze sytuacja skłaniała wielu ku przeprowadzce do
miasta, które choć bardziej zniszczone - wówczas w ok. 35% (a wieś
w ok.25%) było bezpieczniejsze do zamieszkania niż wieś, na której
sowieci czuli się całkowicie bezkarnie. Skąd wzięły się tak
wielkie straty miasta, mimo braku o niego walk? Stanu zniszczeń w
1945 roku nie można dzisiaj określić precyzyjnie. Oficjalne dane
PUR-u mówią o 45%, lecz jest to jedynie wymysłem propagandy
komunistycznej. Miasto zajęte bowiem w stanie nienaruszonym było
stopniowo dewastowane przez okupujące wojska sowieckie. Na
"pierwszy ogień" wystawione zostały małe zakłady wokół
rynku: wytwórnia octu i musztardy, następnie tartak przy obecnej
ulicy Zielonej, wytwórnia szczotek (naprzeciwko poczty) a także
wytwórnia uszczelek gumowych do weków. Wraz z przesuwaniem się
frontu przyszła kolej na cukrownię. Ogromny kompleks nowoczesnej
fabryki uruchomionej w 1933 roku był stopniowo rozkradany - ok.
15000 ton zapasów cukru zostało wywiezionych. Ponadto maszyny, urządzenia,
elementy kolejki wąskotorowej, która przed wojną dojeżdżała do
Wabienic (niem. Gross Wartenberg). Wszystkie środki transportowe załadowano
przez specjalnie do tego wyznaczoną jednostkę na wagony i
wywieziono w trzech dużych transportach. Przestrzenne i ciężkie
do demontażu elementy cięto palnikami lub wyrywano czołgiem.
Kolejnym obiektem była fabryka leków. W niej, tuż po zajęciu
przez Armię Czerwoną, sporządzono prawdopodobnie inwentaryzację.
O losie znajdujących się tam produktów już wspomniałem. Kiedy
więc przyszło ją przekazać polskiemu burmistrzowi pojawił się
problem. Jak rozliczyć braki? W Wielki Piątek pan mgr Tadeusz
Krupiński podpisał protokół zdawczo-odbiorczy fabryki, bez dokładnego
przeglądu, który odłożono do wtorku po świętach. W niedzielę
Wielkanocną fabryka spłonęła.
1
2
3
4
5
6
7 8
9
10
11
12
|