|
|
|
Historia
Bierutowa |
|
Lata
powojenne 2/12
|
|
Z kolei przy ulicy
Namysłowskiej nr 1 mieściła się jednostka NKWD, przed którą
wszyscy żołnierze i większość mieszkańców odczuwała paniczny
strach. Czasami wystarczyło zagrozić pijanemu napastnikowi (żołnierzowi
sowieckiemu) skargą w NKWD, aby ten zaprzestał swoich ataków.
Kolejna jednostka miała za zadanie zinwentaryzować i
"zaopiekować się" fabryką chemiczną, zajmującą się
produkcją leków. Żołnierze ci wynosili i sprzedawali co się dało
a spirytus wypijali. Najprawdopodobniej chęć zatarcia śladów jak
i zwykła złośliwość zwycięzców stały się przyczyną
podpalenia i zniszczenia fabryki wiosną 1946 roku, w chwili odjazdu
tej jednostki do Oławy. Niewiele pomogły próby gaszenia pożaru
podjęte przez mieszkańców miasta. Ograniczyły one jedynie
rozprzestrzenianie się ognia na sąsiednie budynki. Kolejna
jednostka wywoziła drewno z tartaków, które znajdowały się przy
ulicy Żeromskiego (tam gdzie obecnie) oraz przy ulicy Zielonej (w
miejscu obecnego MPGK). Oba zajęte z pełnymi stanami magazynowymi
przez wojska rosyjskie, przekazane zostały Polakom z pustymi
placami. Następne oddziały to: szpital polowy w budynku obecnego
Zespołu Szkół Rolniczych oraz stacjonujące w majątku, gorzelni,
koszarach wojskowych (obecne Gimnazjum) oraz wagonowni. Komendant
miasta mieszkał przy obecnej ulicy Konopnickiej. Łącznie trudno
ocenić liczebność wszystkich jednostek, gdyż relacje mieszkańców
są sprzeczne. W przybliżeniu liczba ich wynosiła ok. 200.
1
2 3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
|
|